Łużyce – tego jeszcze nie było

W dniach 24-25-26 pażdziernka byliśmy na pierwszej wycieczce w tym roku akademickim. Cel: ZIELONA GÓRA i okolice.Piątek, godz. 5 rano (prawie środek nocy), temp. ok. 6 st. C, ale my radośni choć w ciemnościach, oczekiwaliśmy autokaru. Jak zwykle szturm o dobre miejsca, i w drogę! Po chłodnym poranku powitało nas słońce i przyświecało nam przez całą wyprawę. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od ŻAGANIA, niewielkiego miasta, które leży nad Bobrem w zach. Polsce w województwie lubuskim, na pograniczu Niziny Śląsko-Łużyckiej. Według legendy miasto to zostało założone ok. 700 roku przez słowiańską księżniczkę Żagannę, córkę Wandy, a wnuczkę króla Kraka. W XV wieku Żagań był stolicą Księstwa Żagańskiego, rządzonego przez PIASTÓW ŚLĄSKICH. Przechodziło różne koleje losu. W XVII wieku ówczesny rządzący Albrecht Wallestein sprowadził do miasta Jana Keplera, który prowadził obserwacje astronomiczne i meteorologiczne. Wówczas otwarto pierwszą drukarnię. Wtedy też przebudowano średniowieczny zamek na barokowy pałac. Pod koniec XVIII wieku księstwo posiadł Piotr Biron. W latach 1842 – 1862 panowała tu najmłodsza jego córka Dorota. Dzięki niej Żagań stał się ważnym ośrodkiem życia kulturalnego i politycznego. Potomkowie Birona rządzili tu do 1935 roku. Księżna Dorota towarzyszyła nam przez całą wycieczkę, gdyż tak wsławiła się w rozwój regionu. Zwiedziliśmy pałac – obecnie ŻAGAŃSKI PAŁAC KULTURY, otoczony dużym parkiem, z piękną rzeźbą Nike. W pełnym słońcu starodrzew parku urzekł nas barwami jesieni, z tewmperaturą blisko 20 st. C. Wspaniała aura, toteż pogoda ducha i humory były iście słoneczne. Sam pałac to piękne komnaty z wyposażeniem z czasów księżnej Doroty i jej następców. Diś pełni też funkcje edukacyjne i kulturalne, aktywnie służąc mieszkańcom. Następnie prześliśmy ulicami Żagania, gdzie co krok pani przewodniczka pokazywsała nam stare o dawnej historii kamienice, place, kościoły, pomniki. Przedstawiła też historię obozów jenieckich z czasu II wojny światowej. I jeszcze perełka tego dnia: średniowieczna poaugustiańska BIBLIOTEKA,niegdyś posiadająca największy zbiór ksiąg w ówczesnym cywilizowanym świecie. Ksiąg przepisywanych ręcznie: inkaust i gęsie pióra. Nie mogliśmy oderwać oczu od ksiąg i także średniowiecznych dwóch globusów: 1. to glob ziemski, a 2. mapa świata. Jadąc do Żagania mówiliśmy sobie – a cóż to za miasto i po co tam jedziemy? A zobaczyliśmy mnóstwo zabytkowych pięknych miejsc o ciekawej architekturze i bogatej starej historii. Pełni wspaniałych doznań pojechaliśmy do hotelu w pobliskiej już Zielonej Górze. Nowiutki hotel, wygodne pokoiki, wspaniała obiadokolacja i,jak zwykle, „zajęcia w podgrupach”. Nawet niedospanie nie dało się we znaki. Chęć spotkań przy winku czy piwku dała za wygraną, choć niektórzy od razu obrali białą salę.

ZAGAN 2024 01

ZAGAN 2024 02

ZAGAN 2024 03

ZAGAN 2024 04

Drugi dzień to zwiedzanie ZIELONEJ GÓRY, która zwykle kojarzy się z winnicami i winobraniem. My najpierw przeszliśmy na ZIELONE WZGÓRZE z PARKIEM WINNYM i PALMIARNIĄ. Ze wzgórza mieliśmy wspaniały widok na miasto. Palmiarnia to część historii miasta. Zaczęła się od pana Gremplera, który na Winnym Wzgórzu w 1826 roku założył wytwórnię wina musującego (pierwsze w Niemczech). Nie myślał, że po ponad 140 latach powstanie tu szklarnia z palmami, i że my będziemy ją zwiedzać i podziwiać okazałe rośliny tropikalne. Najwyższa palma ma ponad 24 m – pod sam dach! Wewnątrz, wśród roślin – rozstawione stoły gotowe do przyjęcia gości na biesiadowanie przy winie. Z zaczęło się! Idąc ulicami Zielonej Góry co krok napotykaliśmy na BACHUSIKI! Skąd one? Zielona Góra szczyci się szerokimi tradycjami winiarskimi. Stąd w mieście jest pomnik Bachusa, rzymskiego boga wina. A lokalni artyści zaczęli umieszczać w różnych miejscach małe Bchusiki. Jest ich około 70 z imionami,n a wśród nich są też Bachusice. Zwiedziliśmy też MUZEUM ZIEMI LUBUSKIEJ, a w nim Muzeum Wina (wszelkie naczynia i inne akcesoria związane z winem) oraz Muzeum Tortur. W tym ostatnim aż strach było patrzeć jakie przemyślne urządzenia stosowano do torturowania ludzi, ale najgorsze, przynajmniej dla mnie, były te do torturowania kobiet, z których nie trudno było uczynić czarownice. Znów spacerowaliśmy po mieście odnajdując zabytkowe kamienice i wspomniane już Bachusiki. Zwieńczeniem atrakcji tego dnia było zwiedzenie WINNICY CANTINA państwa Pacholaków w Mozowie. W folderze czytamy: „Przyjmujemy z otwartymi ramionami,oprowadzamy po naszej Winnicy, opowiadamy o naszej pasji i częstujemy naszymi produktami. Tu budujemy bukiety smakowe, tu regenerujemy zmysły.” I tak było! I degustowaliśmy wina, a chyba najlepsze było różowe lekko musujące. Było też wytrawne. No i zakupy. Dobrze, że autokar był tuż obok i jakoś dodźwigaliśmy te atrakcyjne trofea. Humory podrasowane winem były jeszcze lepsze. W radosnej atmosferze dotarliśmy do hotelu, gdzie po kolacji mogliśmy zostać w restauracji i móc pośpiewać przy winie, choć niestety nasze wino musieliśmy okupić dość słono jak to w restauracjach bywa. Nie wpłynęło to na nasze talenty śpiewacze, a pamięć przywoływała różne piosenki, też przedszkolne, czy stare prawie zapomniane. Tak nasze śpiewy rozbrzmiewały do godz. 22. To nie konieć, bo cd to znów zajęcia w podgrupach i tu wino było bez dopłaty korkowej.

ZIEL.GORA 2024 01

ZIEL.GORA 2024 02

ZIEL.GORA 2024 03

ZIEL.GORA 2024 04

Trzeci dzień: nieco wcześniejsze śniadanie, aby „wpaść” na Zielony Targ w Ochli. Czegóż tam nie było: przeróżne warzywa i owoce, miody, regioinalne wędliny i pieczywo, tureckie czy greckie przysmaki, tudzież biuteria, wiklina itd., itp. Tuż obok weszliśmy w park gdzie znajduje się MUZEUM ETNOGRAFICZNE – skansen w OCHLI. Można było poczuć ducha dawnych epok. Stare zabytkowe chaty i inne obiekty – szeroki obraz folkloru Dolnych Łużyc, Dolnego Śląska i Wielkopolski od XIII wieku do bliższych nam czasów. Znów przy pięknej słonecznej pogodzie i jesiennych barwach spacerowaliśmy po całym obiekcie, a co poniektórzy np. Ewa i Jadzia, zebrały niemałe ilości maślaczków i podgrzybków. A więc - wszelkie atrakcje. Stamtąd udaliśmy się na ostatni punkt naszej wyprawy. Odwiedziliśmy PAŁAC w ZATONIU, a w zasadzie jego ruiny, w malowniczym parku. Pałac z XVII wieku, a jego największy rozkwit nastąpił dzięki, znanej nam już, księżnej Dorocie. Pałac miał się bardzo dobrze do II wojny światowej. Na koniec zajęli go Rosjanie i wycofując się w 1945 r spalili go.Choć nie został odbudowany, warto było go zwiedzić. Tyż obok w byłej oranżerii, dziś kawiarni o pięknym wystroju, odpoczywaliśmy przy kawie, ciastku i tp. Nieoczekiwanie odwiedziliśmy ciekawy region, gdzie często towarzyszyła nam księżna Dorota, która pryczyniła się do jego rozkwitu, do rozkwitu Łużyc.

Wycieczka była wspaniała. Panie przewodniczki ze swoistą swadą i ogromną wiedzą przybliżyły nam historię tegoż regionu. Pan pilot radośnie nam towarzyszył. Organizacja na szóstkę. Pan przewoźnik bezpiecznie przewiózł nas przez całą trasę. Wszystkim im ogromne dzięki.

Paniom z Zarządu UTW dziękujemy za bardzo trafny wybór kolejnego regionu do poznania jego historii, miejsc i ciekawych ludzi, którzy go tworzyli.

Pozdrawiam wszystkie koleżanki i kolegów – współtowarzyszy wyprawy.

                                                                                                                               Olga Baksik

- - - -- - - - - - - - - - - - - - - - - - ZIELONO MI- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -