Drodzy Państwo,
Wydawałoby się, że mówienie o stoikach w czasie wojny jest jakoś,
hm...przeciwskuteczne? Nie na miejscu? To przecież głębokie współczucie wobec ofiar oraz gniew na agresorów, czyli silne emocje, napędzają nas do pomocy. Są też lęki, bezradność, niepewność... Gdzie tu miejsce na słynny - i przeważnie źle lub powierzchownie rozumiany - stoicki spokój?
Z drugiej strony, zważywszy fakt, że Marek Aureliusz pisał "Rozmyślania" w obozach wojennych, w czasach chaosu i przeczucia upadku pewnego porządku znanego mu świata, daje do myślenia. Jeżeli bowiem zanurzymy się w emocjach, stracimy być może z oczu coś cenniejszego? I może właśnie teraz najbardziej potrzebujemy nauk stoików, kiedy tracimy grunt pod nogami. Niewykluczone, że ich wskazówki mogą nam przywrócić siły. A wtedy i sobie, i innym będziemy w stanie pomagać nieco dłużej;) Poza tym - przyda się nam jakiś konkret. A praktycznych wskazań u stoików znajdziemy moc! (Która, oczywiście, niech będzie z nami;))
No to zapraszam, w najbliższy poniedziałek, 14. marca, o 16:30. Pozdrawiam!
M.Łukomska-Jamrozik
------ e f g h ------
