RODZINA ZNACZY WIELE

Swoje wspomnienia może Maria (Maryla) Kuś segregować według albumów pełnych zdjęć, dokumentujących zarówno życie rodzinne, wyjazdy i podróże towarzyskie jak i uczestnictwo w życiu społecznym. Fotografie najczęściej opisane, umiejscawiają więc wydarzenia w czasie. Rozmowy, zwłaszcza na temat podróży, można by z pewnością rozciągnąć na wiele    KUS MARYLAa etapów, ale poprzestaję na najbardziej istotnych momentach życia pani Maryli, z zawodu nauczycielki po ukończonej polonistyce w 1969 roku w Studium Nauczycielskim w Cieszynie. Jej praca dyplomowa u prof. K. Gołębiowskiego nosi tytuł: „Biernat z Lublina i Ignacy Krasicki jako bajkopisarze. Studium porównawcze”. Cieszyn wspomina z wielkim sentymentem, nauka, jak mówi, szła jej bardzo dobrze, życie towarzyskie kwitło, udzielała się w uczelnianym kabarecie, działała także jako sekretarz Związku Studentów Polskich. Dla młodej, towarzyskiej, zadziornej i wesołej osoby istotną sprawą było wyzwolenie się spod zbyt bliskiej kurateli rodzicielki, toteż wybrała swoje pierwsze stanowisko pracy w szkole podstawowej w Bojszowach i związane z tym dojazdy autobusem z Pszczyny. Po dwóch latach zamieszkała w nowo wybudowanym Domu Nauczyciela w Bojszowach, najpierw sama, później z mężem Marianem. Po 15 latach pracy w Bojszowach, przeniosła się z mężem do Pszczyny, do własnego domu przy ulicy Katowickiej, w którym mieszka do dziś. Pracowała już wtedy w Szkole Podstawowej nr 2 w Pszczynie, aż do emerytury w 1999 r. Za osiągnięcia w pracy oświatowej otrzymywała dyplomy i nagrody.

Mąż, Marian Kuś pracował najpierw w pszczyńskim zakładzie „Elwo”, później w roboczych brygadach Spółdzielni Produkcyjnych, po czym założył własną firmę zajmującą się relokacją maszyn i urządzeń przemysłowych. Firma ta często realizowała zamówienia zagraniczne, dzięki czemu pracownicy mieli okazję do zwiedzenia wielu krajów Europy oraz Brazylii i RPA. Oprócz tego mąż był tzw. „złotą rączką”, więc żona nie miała żadnych problemów z organizowaniem życia domowego od strony technicznej (zresztą nie tylko, świetnie obznajomiony był także w kulinariach). Podczas budowy domu, a więc w czasach peerelowskich, podróżowali. Czas budowy z tego powodu się przedłużał, ale wycieczki stawiali na pierwszym planie, obejmowały one wtedy przede wszystkim kraje tzw. demokracji ludowej, a więc Bułgarię, Rumunię, Węgry, Czechosłowację, jedynym krajem spoza tego kręgu, była Dania. Po transformacji trasa tych podróży zmieniła się diametralnie, a że byli ciekawi świata, zobaczyli Grecję z Kretą, Włochy, Portugalię, Francję, Niemcy, Austrię, Turcję, Ukrainę z Krymem, Chorwację, Izrael, kraje skandynawskie. Na Kubie i w Brazylii, łącznie z Amazonią, pani Maryla była w towarzystwie koleżanek, tam też przeżyła chwile grozy na przeciekającej łodzi (kanoe) na Amazonce, z groźną piranią w pobliżu, potem w hotelu na palach wśród dżungli i jej nocnych odgłosów. Dziś może to wspominać przy kominku jako wspaniałą, egzotyczną przygodę.

Prowadzili z mężem dosyć bogate życie towarzyskie, ale przede wszystkim rodzinne. Pani Maryla ma bowiem trzy siostry – Anielę, Teresę i Anię. Ich dziadkiem był Ludwik Szawerna (ekonom u księcia pszczyńskiego), który z żoną Marią i dorosłymi już dziećmi wybudował dom przy ul. Katowickiej. Wcześniej dziadkowie mieszkali w domkach pracowniczych księcia na Sznelowcu. W swoim domu zamieszkali z dziećmi, w tym z Gertudą, mamą Maryli. Matka pracowała jako przedszkolanka w Ścierniach i dojeżdżała do pracy rowerem 18 km, wyszła za mąż za górnika, Teofila Nagy (z węgierskimi korzeniami).

Maryla Kuś urodziła się w 1949 r. w Pszczynie, i jak mówi, miała szczęśliwe dzieciństwo, które spędziła w towarzystwie siedmiorga innych dzieci (rodzeństwem i kuzynostwem) w jednym domu. W okolicznych domach też było sporo dzieci, toteż nie brakowało wspólnych zabaw, tym bardziej, że wszyscy byli uczniami szkoły podstawowej na Strzelnicy.

Dom rodzinny był rozśpiewany, roztańczony i muzykujący – prawie każde dziecko grało na jakimś instrumencie, mieszkańcy tworzyli więc społeczność radosną i pozytywnie nastawioną do życia. Taki też stosunek do świata odziedziczyła po rodzicach Maryla. Aktualnie jej hobby to malarstwo akwarelowe, któremu chętnie się oddaje malując najczęściej kwiaty , pejzaże i abstrakcje. Kilkoma obrazami udekorowała ściany swojego mieszkania, inne rozdaje. Oprócz tego lubi fotografowanie, podróże i śpiew. W związku z tym ostatnim zamiłowaniem udziela się w chórze pszczyńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku od samego początku jego działalności. Uczestniczy też w zajęciach plastycznych i gimnastycznych. Poza tym uskutecznia dla zdrowia jazdę na rowerze (zimą na rowerze stacjonarnym).

Prawie 20 lat należała do Związku Górnośląskiego oddział w Pszczynie, najpierw jako członkini, potem z-ca przewodniczącego, w końcu przewodnicząca stowarzyszenia. Celem związku było kultywowanie tradycji śląskich, zachowanie pamięci o przeszłości regionu, organizowanie imprez regionalnych i wycieczek do ciekawych miejscowości na Śląsku. W 2018 roku zawieszono działalność stowarzyszenia, a dokumentację pani Maryla przekazała do archiwum Muzeum Prasy Śląskiej w Pszczynie.

Działalność pani Maryli w regionie zaznaczyła się też poprzez uczestnictwo przez 10 lat (od 1997 ) w jury konkursu recytatorskiego organizowanego przez Gminę Goczałkowice Zdrój pt. „Pogodejmy po naszymu”. Jako członek Związku Górnośląskiego i polonistka była też zapraszana do jury innych konkursów gwarowych na Śląsku, np. do Bytomia, gdzie Zespół Kół Ogólnokształcących organizował konkurs pt. „Jo i moja godka”. Kilkakrotnie też (do czasu pandemii) była członkiem komisji konkursu poetyckiego w Suszcu.

W rodzinie kontynuowane są zamiłowania muzyczne, zarówno przez synów, jak i wnuków; ci ostatni muzykują (pianino i skrzypce) pobierając regularne nauki, najmłodsza wnuczka 5-letnia Hania próbuje swoich sił na fujarce. Synowie natomiast wybrali zajęcia bardziej praktyczne – Jacek (ur. 1973) po Akademii Ekonomicznej w Katowicach pracował w firmie ojca i po jego nagłej śmierci (w 2021roku) przejął kierownictwo zakładu, mieszka z rodziną (żona i dwoje dzieci) w Pszczynie. Wojtek (1978) po licencjacie z filologii angielskiej na AP (Uniwersytecie Pedagogicznym) w Krakowie, studiach kulturoznawczych na UJ i studiach w Szkole Filmowej im. Kieślowskiego w Katowicach działa w branży filmowej - tworzy filmy dokumentalne, mieszka w Warszawie. Aleksander(1984) – absolwent filologii AP w Krakowie oraz dziennikarstwa na UJ, pracuje jako copywriter w firmie IT w Bielsku-Białej, realizuje się także jako didżej, mieszkają z żoną i dwójką dzieci w domu rodzinnym w Pszczynie.

luty 2022                                                                                        Barbara Solarska

---------------------------------------  jjjjjjjj  --------------------------------------------