My z Pszczyńskiego Uniwersytetu (9) - Lucyna PIŁOT

LUCYNA KOCZWARA ( PIŁOT) - zawodniczka, ur. w 1951 r. w Krakowie

Niewątpliwie najbardziej utalentowaną zawodniczką w II połowie lat 60. w kategorii młodziczek, później juniorek w konkurencji lekkoatletycznej w klubie „Iskra” była Lucyna Koczwara, wówczas uczennica LO w Pszczynie. Pociąg do ćwiczeń fizycznych wykazywała już w szkole podstawowej uprawiając z zapałem w klasach III – VI gimnastykę akrobatyczną, co niewątpliwie wpłynęło na jej późniejsze zainteresowania sportem. W klasie VI szkoły podstawowej dzięki trenerowi Sylwestrowi Pali znalazła się w jego szkółce lekkoatletycznej działającej przy „Iskrze”. W jej wspomnieniach ciągle żywe są obrazy z wyjazdów PILOT Lucynana obozy treningowe, na zawody krajowe, a zwłaszcza na zawody rozgrywane poza granicami kraju, co było niezwykłą wówczas atrakcją dla każdego obywatela PRL, cóż dopiero dla tak młodych osób jak ona. Wyjeżdżała do Czechosłowacji (Praga), NRD (Lipsk, Rostock, Berlin, Eisenach), na Węgry (Debreczyn), do Rumunii, Bułgarii, ZSRR (Odessa, Kijów, Moskwa), a nawet do Szwecji (Gotteborg). Doceniała ją Elżbieta Krzesińska, która (już po I klasie LO) chciała jej zapewnić w Warszawie dobry sportowy rozwój, podobnie sprawa się miała po maturze ( w 1969 r.), jednak względy rodzinne zadecydowały o rezygnacji z dalszej kariery sportowej. Kariera ta raptem trwała od 1965 – 1969 roku, ale za to Lucyna przez cały ten okres była w bardzo dobrej formie uprawiając lekkoatletykę wszechstronnie: biegi, bieg przez płotki, skok w dal, skok wzwyż, pięciobój, pchnięcie kulą. Jej specjalnością był pięciobój i skok w dal. Skokiem w dal (5,95) na Mistrzostwach Lekkoatletycznych CRZZ (Zielona Góra) w 1966 r. osiągnęła w konkurencji młodziczek rekord krajowy (do dziś nie pobity), był on też jednym z najlepszych w Europie w tej kategorii wiekowej. Pokonała nim dotychczasowy rekord w tej konkurencji należący do Ireny Kirszenstein (5,72). We wszystkich zawodach śląskich, okręgowych, często ogólnokrajowych zdobywała I i II miejsca. W 1968 r. zajęła I miejsce w skoku w dal na międzynarodowym meczu lekkoatletycznym Polska - NRD - Rumunia. W r. 1969 uzyskała mistrzostwo Polski w pięcioboju. Jej wyniki z 1968 roku to: bieg na 100 m – 12,2, na 200 – 25,3, bieg przez płotki na 80 m – 11,4, przez płotki na 100 m – 14,6, bieg w sztafecie 4 x 100 m – 49,4, skok wzwyż – 1,70, pchnięcie kulą – 10,46, skok w dal – 6,07.

Trenerami Lucyny Koczwary byli: Sylwester Pala, któremu jak mówi, zawdzięcza najwięcej, w 1969 r. Werner Pacha i Tadeusz Łodziana. Pisemne uwagi i wskazówki przesyłali jej też Elżbieta Krzesińska – trenerka Centralnego Szkolenia w Warszawie i trener Wiesław Doliński z Lublina.

            W r. 1970 wyszła za mąż za Henryka Piłota (zmarł w 2013 r.) i to stanowiło koniec jej kariery sportowej. Urodziła troje dzieci – Anię, Kasię i Maję, zaczęli budowę domu, a mąż niestety nie miał zrozumienia dla jej sportowych ambicji. Tylko dwukrotnie brała jeszcze udział w zawodach, a później z córkami i mężem uprawiali jedynie żeglarstwo.

Pozostały wspomnienia, zdjęcia, wycinki prasowe, niezliczone dyplomy, starannie prowadzony dzienniczek treningowy z odnotowanymi zajęciami, wynikami, zawodami, a nawet z wklejonymi weń zdjęciami. Po wielu latach brała od czasu do czasu udział w lekkoatletycznych zawodach w Pszczynie organizowanych dla wszystkich chętnych, startowała w Memoriale Lekkoatletycznym im. J. Larysza dla byłych sportowców, a w „Czwartkowych” imprezach lekkoatletycznych dla młodzieży, dekorowała zwycięzców.

Jej trzy córki z rodzinami (troje wnuków) mieszkają w Anglii, toteż znalazła czas na inne sprawy. Przede wszystkim są to zajęcia na Uniwersytecie Trzeciego Wieku w Pszczynie, do którego zapisała się w drugim roku jego istnienia. Jako członek zarządu starała się w miarę możliwości pomagać w organizowaniu imprez, wycieczek, wyjazdów do kina czy teatru. Aktywnie bierze też udział w zawodach sportowych UTW (Rybnik, Łazy, Rabka) zdobywając nawet medal w rzucie kulą. Jako uczestnik uniwersyteckiego kabaretu brała udział w kilku spektaklach, śpiewała w chórze. Lucyna wyżywa się także artystycznie, malując (bez żadnego przygotowania) olejne obrazy, które się podobają i cieszą powodzeniem. Początki jej zainteresowania malarstwem, to Szkoła Podstawowa nr 1, należała do kółka plastycznego, rysowała wtedy i dużo malowała. Po bardzo długiej przerwie, bo w r. 2009, w zasadzie przez przypadek, postanowiła namalować Bramę Wybrańców (resztką farby olejnej, która pozostała po malowaniu podłogi). Udało się i tak się zaczęło. Malowała coraz częściej, w r. 2014 zapisała się do „Zdrzadełka”- amatorskiej grupy plastycznej działającej od wielu lat w Pszczynie. Bierze udział w plenerach tej grupy, także w plenerach w Piasku dla „Kulejących Aniołów” czyli koła Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną, gdzie zostawiła wiele swoich prac. Około dwudziestu obrazów zdobi mieszkania córek w Anglii, część prac rozdaje, czasem w trakcie wystaw czy wernisażu znajdą nowego właściciela. Malowanie sprawia jej przyjemność, najczęstszymi obiektami jej malarstwa są krajobrazy, kwiaty, czy postacie związane z muzyką – skrzypaczki, tancerki.

Pani Lucyna jest utalentowana nie tylko sportowo i plastycznie, ale zdarzyło jej się także napisać wiersz. Powstał (w 2013 r.), a inspiracją była obserwacja młodych zawodników, którzy przypominali jej własne sportowe zmagania na stadionie w Pszczynie.

                            Nasz stadion

Jest taki mały stadion w Pszczynie

od niedawna nazwany imieniem Jana Larysza wielkiego sportowca,

bieżnia skocznia rzutnia dla nas jakaś bliska i niezapomniana,

z trybun przyglądamy się młodym zawodniczkom.

O! chciałoby się krzyknąć

ta dziewczynka z końskim ogonkiem skacząca w dal, to jak ja kiedyś,

a ta w krótkich włosach biegnąca na 300 m też znajoma sylwetka,

ten chłopak skaczący wzwyż przypomina tego wysokiego blondynka,

a tam w oddali to chyba nasz trener, tak, przystojny w dresie z szelkami.

Miłe są wspomnienia, miłe są spotkania na naszym

małym i niezapomnianym stadionie w Pszczynie.- (Lucyna Piłot)

                      Barbara Solarska - sierpień 2018    (W artykule wykorzystałam fragment mojej książki „Sport w Pszczynie”)


©2019 Pszczyński Uniwersytet Trzeciego Wieku